You can t take the sky from me

Wpisy

  • poniedziałek, 23 stycznia 2012
    • Nie odbierzecie mi nieba. Internet versus ACTA.

      Jest tak:

       

      Nazywają nas różnie. Pokoleniem Internetu. Pokoleniem Harry’ego Pottera. Studiujemy, skończyliśmy studia, zaczynamy studia, nigdy nie poszliśmy na studia. Pracujemy, by odciążyć naszych rodziców z konieczności utrzymania nas w innym mieście. Pracujemy różnie, sześć, osiem, dwanaście godzin dziennie, dajemy korepetycje, mamy jedną pracę, dwie, trzy; zarabiamy grosze. Zazwyczaj nie mamy telewizorów (kiedyś mieliśmy, stary, czternastocalowy, jeszcze z czasów dzieciństwa; odbieraliśmy TVN i niemieckie porno. Szafkę na telewizor zdobyliśmy z likwidowanego mieszkania. I tak mieli ją wyrzucić.), nie stać nas na dekodery. I tak nie znosimy lektora, wolimy słuchać oryginalnych głosów. Mamy komputery.

       

      Spotykamy się co wtorek i piątek, by razem oglądać seriale. Tłoczymy się na kanapie i pod nią, stawiamy  laptop na krześle. Sąsiedzi przywykli już do podekscytowanych krzyków.

       

      Chodzimy do kina. Raz, dwa razy w miesiącu, często rzadziej. Wybieramy miejsca na uboczu na Sherlocku i rezygnujemy z wyprawy na trzecią część Narnii, brak kopii z napisami. Nie znosimy dubbingu filmów równie mocno, co lektora i wersji 3D. Obejrzymy na laptopie. Kupujemy nową płytę Florence and the Machine po przesłuchaniu jej w Internecie. Jest nawet lepsza od poprzedniej. Szukamy animacji z dzieciństwa, które znaliśmy z Polonii 1, dawno zaginionych, dawno zdjętych z anteny. Czasem nie kontrolujemy, gdzie zawędrowały nasze książki. Ściągamy książki, bo nie ma ich w bibliotekach. Na roku jest nas dwudziestu pięciu, stu, dwustu. Egzemplarzy dziesięć.   

       

      Żyjemy w kulturze mediów cyfrowych, w samym centrum obiegu kultury. Ściągamy seriale i kupujemy te, które lubimy (pozwalamy sobie na zakupowe szaleństwo, dwa-trzy razy do roku, chwała za urodziny). Na naszych półkach stoją dumnie oryginalne DVD z trzema sezonami Supernatural i mini series Battlestar Galactica. Dalej Merlin BBC, box Torchwood, drugi sezon Buffy the Vampire Slayer, Firefly, The Sarah Connor Chronicles (bywa, że polskich tłumaczeń nie lubimy równie mocno, co lektora, taki gust; kupujemy DVD za granicą). Niektórych seriali i tak nigdy nie zobaczymy w Polsce. Niektórych zespołów nigdy nie usłyszymy w Polsce. Niektórych filmów nigdy nie zobaczymy w Polsce. Niektórych książek nigdy nie przeczytamy w Polsce.

      Drogie korporacje: niektórych rzeczy nigdy byśmy nie kupili. Nie lubimy kota w worku.

       

      Nie odbieramy korporacjom ich fikcyjnych pieniędzy. Mamy szesnaście, dwadzieścia, trzydzieści lat. Różnimy się wykształceniem, pochodzeniem i poglądami. Jesteśmy fandomem. Nie istnieją dla nas granice, przeszkody, blokady językowe. Jesteśmy zbiorową inteligencją. Nakręcamy to, co nazywa się przemysłem rozrywkowym. Żyjemy w Polsce, w USA, w Kanadzie, w Australii, we Francji, w Korei. Porozumiewamy się lepszym i gorszym angielskim, uczymy się od siebie języków. Wymieniamy wrażenia, dyskutujemy, tworzymy teorie. Nasi bracia i siostry zza Kałuży (niezależnie której) dbają, by twory ich kultury docierały do nas, my wysyłamy im swoje. Nie chcemy czekać miesiącami, aż (jeśli) coś dotrze i do nas, nie możemy sobie pozwolić na czekanie miesiącami. Internet nie zna granic, Internet jest jeden. Nie dzielimy kultury na wysoką i niską, śmiejemy się Dwightowi Macdonaldowi w metaforyczną twarz, bez trudu odnajdujemy się w popkulturowych nawiązaniach, rozumiemy maskę Guya Faweksa. Dziś króluje kultura konwergencji, kultura uczestnictwa fanów. Jesteśmy świadomymi odbiorcami kultury, odmawiamy bezmyślnej rozrywki. W odpowiedzi: tworzymy. Już dawno nauczyliśmy się, że mamy prawo do głosu.

       

      Jeszcze kilka tygodni temu nasze pokolenie nie miało o co walczyć. Walczyliśmy o prawa homoseksualistów, o parytety, o szacunek dla kobiet, walczyliśmy o prawa zwierząt. Walczyliśmy przeciwko nowej ustawie o szkolnictwie wyższym, wiedząc, że ostatni rok studiów będzie kosztował nas majątek. (Przegraliśmy. Pozostaje odkładać już teraz, bądź odpuścić sobie studia magisterskie. Kiedy z różnych przyczyn decydowaliśmy się na rok przerwy, byliśmy jeszcze bezpieczni.). Walczyliśmy grupkami, ze sobą i przeciwko sobie.

       

      Kiedy Amerykanie podnieśli protest przeciwko SOPA i PIPA, nie byli sami. Była z nimi Europa i Azja, Afryka i Australia, był cały świat. Kiedy usłyszeliśmy o ACTA, o stworzonym za naszymi plecami układzie bogatych korporacji z politykami, podnieśliśmy protest. Nikt nie spytał nas o zdanie. Mamy swoje zdanie. Usłyszeliście nasze zdanie.

       

      Nazywają nas różnie. Piratami. Przestępcami. Cyberterrorystami. Mówi się o Word Web War, światowej wojnie w sieci. My nazywamy siebie internautami i mówimy o naszych prawach. O prawie do głosu i prawie do prywatności. Prawie do uczestnictwa. O creative commons. Znamy prawo autorskie, nie myślcie, że nie. Nie ściągamy, bo tak nam wygodniej. Ściągamy, bo chcemy przebierać w tworach kultury, ściągamy, bo nie chcemy się ograniczać, ściągamy, bo nas ograniczają.  

       

      Mamy rok 2012, nie 1984. Nie chcemy Wielkiego Brata. Nie chcemy dusić się w zamkniętych ramach kulturowych. Chcemy ściągnąć nowy odcinek The Vampire Diaries i swobodnie przerzucać się grafikami, nagraniami i spekulacjami, czekając na Avengersów Marvela. Chcemy cieszyć się z całym światem, nie w obrębie granic politycznych i geograficznych.   

       

      Jest nas miliony. Jesteśmy Internetem. Nie powiedzieliśmy ostatniego słowa.

       

      You can’t take the sky from me[1].

       

       



      [1] Nie odbierzecie mi nieba. Cytat pochodzi z Ballad of Serenity, wejściówki kultowego (i niewyemitowanego w Polsce) serialu science fiction Firefly w reżyserii Jossa Whedona: Take my love  / Take my land  / Take me where I cannot stand  / I don’t care / I’m still free / You can’t take the sky from me.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      srslynaprawdeniewiem
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 23 stycznia 2012 21:06

Archiwum

Kanał informacyjny

Opcje Bloxa